Hej Kochani!
A może tym razem uda mi się pociągnąć tego bloga! Trzymajcie kciuki!
Dziś pokażę Wam moje kolejne zmagania z hybrydą, nie będzie tego zbyt wiele, bo niestety w wakacje byłam w pracy za granicą i moje paznokcie były doszczętnie zniszczone. Na początku codzienne przesuszenie dłoni, praca przy zbiorze owoców, więc rosa, potem słońce, deszcz.. Dalej nie było im wcale lżej, bo załapałam się na pracę w hali przy pakowaniu -12h w lateksowych rękawiczkach to standard, nawet używanie kremu ochronnego nie pomogło. No i ciągłe uderzania w taśmy. Moje paznokcie wołały głośne: "Auuaaa!". Niestety, a może stety nie mam zdjęć paznokci z tego okresu, bo nie sądzę, żeby ktoś chciał je wtedy oglądać. 2 miesiące nic nie mogłam z nimi zrobić, potem dalej były słabe i zamiast je dalej porządnie odżywiać to zachciało mi się już długich ładnych paznokci, więc na moje palce powędrował żel! Dziś nie uważam tego za dobry pomysł, ale cóż -najcierpliwsza nie jestem.
Też naturalne! No i moda na efekt lustra :D
Tu już przedłużane na święta Bożego Narodzenia! Bardzo byłam z nich dumna! :)
Kolejne żele, w trochę innym kształcie, też ładne :)
A teraz zajawka, która była niespodzianką dla mojego chłopaka, którego pasją i drugą miłością jest BMW. Chcąc nie chcąc muszę to nie tylko akceptować, ale tez podzielać i wspierać! Oto dowód:
Ale do rzeczy i w temacie. Powyższe ombre, które jakoś mi się nie spodobało (może za mało dokładnie wykonane) przerabiałam stopniowo na poniższe cudo, ale najpierw przygotowania:
Potem poszłam po rozum do głowy i swoje miękkie paznokcie traktowałam manicure japońskim, odżywkami Eveline i NailTek przez ok 2 miesiące. No i są mocniejsze! Wykonałam pierwsze hybrydy, co prawda jeszcze są krótkie, ale mam nadzieję, że teraz uda się zapuścić!
No i obecne:
Do usłyszenia! Buziaki! :*
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz